Dwóch nurków wykonuje to samo nurkowanie — ta sama głębokość, czas i spokojne wynurzanie zgodne z zasadami. A jednak po wynurzeniu tylko jeden z nich zgłasza objawy choroby dekompresyjnej (DCS), podczas gdy drugi czuje się zupełnie normalnie.
To pytanie wraca od lat — i właśnie na nie próbują dziś odpowiedzieć badacze pracujący nad Morzem Czerwonym.
To samo nurkowanie, różne reakcje organizmu
Projekt realizowany przez Hypermed Red Sea i Baromedical Red Sea, przy wsparciu Emperor Divers, przesuwa uwagę z samego profilu nurkowania na reakcję organizmu.
Badacze porównują nurków o zbliżonych parametrach — wieku, płci, budowie ciała i doświadczeniu — aby sprawdzić, skąd biorą się różnice widoczne dopiero po wynurzeniu.
Dla nurków to ważne, bo identyczny profil nie zawsze oznacza identyczną reakcję organizmu.
Co zostaje w organizmie po wynurzeniu?
Jednym z kluczowych elementów badania jest ultrasonografia Dopplera, pozwalająca wykrywać mikropęcherzyki gazu we krwi po nurkowaniu.
Nie są one równoznaczne z chorobą dekompresyjną — pojawiają się również u nurków bez objawów. Traktuje się je jednak jako wskaźnik stresu dekompresyjnego, czyli tego, jak organizm radzi sobie z eliminacją gazów.
Zjawisko to jest opisywane m.in. przez Divers Alert Network oraz Undersea & Hyperbaric Medical Society. Pozwala to spojrzeć na reakcję organizmu, a nie tylko na dane z komputera nurkowego.
Gdzie kończy się tabela, a zaczyna organizm?
Przez dekady bezpieczeństwo nurkowania opierało się na profilach — głębokości, czasie i tempie wynurzania. To fundament, który nadal obowiązuje, ale nie wyjaśnia wszystkich przypadków.
Coraz więcej wskazuje na rolę czynników indywidualnych: krążenia, nawodnienia, zmęczenia czy ogólnej kondycji. Trudno je ująć w jednym uniwersalnym schemacie. Organizm nie zawsze reaguje dokładnie tak, jak zakłada plan nurkowania.
Ukryte elementy układanki
Wśród analizowanych czynników pojawia się również przetrwały otwór owalny (PFO) — niewielka anomalia serca, która u części osób pozostaje niezdiagnozowana.
Może sprzyjać przedostawaniu się pęcherzyków do krążenia tętniczego, z pominięciem filtracji w płucach, co wiąże się z wyższym ryzykiem objawów. Zjawisko to opisują m.in. materiały Mayo Clinic.
Nie jest to jednak prosty mechanizm przyczynowy — obecność PFO nie oznacza automatycznie problemów. Część czynników ryzyka może pozostawać niewidoczna aż do momentu reakcji organizmu.
Dlaczego właśnie Morze Czerwone?
Badania prowadzone są nad Morzem Czerwonym, jednym z najczęściej odwiedzanych regionów nurkowych na świecie. Pozwala to na obserwacje nurków w realnych warunkach — podczas standardowych nurkowań, a nie w środowisku laboratoryjnym.

W stronę bardziej świadomego nurkowania
To pytanie — dlaczego jeden nurek choruje, a drugi nie — wciąż pozostaje otwarte.
Zamiast jednej odpowiedzi pojawia się obraz wielu czynników, które nakładają się na siebie w konkretnym organizmie i w konkretnym momencie.
Dla nurków oznacza to jedno: poza planem nurkowania coraz większą rolę odgrywa świadomość własnego ciała i jego ograniczeń. Bo choć nurkowanie może wyglądać tak samo, reakcja organizmu już niekoniecznie.
źródło: emperor divers
Magazyn BlueLife
Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj naszą dalszą pracę.
Inwestuj w wolne media, które szanują Twoją prywatność.



