Paleontolodzy opisali nowy gatunek ogromnego mozazaura, którego nazwali Tylosaurus rex. Zwierzę żyło około 80 milionów lat temu i mogło osiągać długość nawet 13 metrów.
Przez lata jego skamieniałości znajdowały się w muzealnych zbiorach i były uznawane za szczątki innego gatunku. Dopiero ponowna analiza pokazała, że chodzi o znacznie większego i masywniejszego drapieżnika.

Skamieniałości przez dekady były przypisane do innego gatunku
Nowo opisany gatunek został zidentyfikowany na podstawie skamieniałości znalezionych głównie w północnym Teksasie. Część okazów była znana naukowcom od lat, jednak wcześniej uznawano je za należące do innego mozazaura — Tylosaurus proriger.
Zespół badaczy przeanalizował zbiory z kilku muzeów w Ameryce Północnej i zauważył, że część okazów wyraźnie różni się od wcześniej znanych tylozaurów. Zwierzęta miały większe czaszki, mocniejszy zgryz i charakterystyczne pyski z drobnymi zębami.
Różnice dotyczyły także wieku skamieniałości i miejsc ich znalezienia. Większość okazów klasyfikowanych wcześniej jako T. proriger pochodziła z terenów dzisiejszego Kansas i była starsza o kilka milionów lat od nowo opisanej grupy.

Tylosaurus rex był jednym z największych mozazaurów
Według autorów badania nowy gatunek mógł osiągać nawet 13 metrów długości. To mniej więcej tyle, ile mierzy autobus miejski. Dla porównania wcześniej znany T. proriger dorastał do około dziewięciu metrów.
Badacze zwracają uwagę przede wszystkim na budowę szczęki i szyi. Kości wskazują, że zwierzę miało bardzo silne mięśnie odpowiadające za ugryzienie i utrzymanie ofiary.
Mozazaury od dawna uznawane są za jednych z najgroźniejszych drapieżników kredowych mórz. Nowy gatunek może być jednak największym przedstawicielem całej tej grupy.
Trochę ironiczne jest to, że przez tyle lat szczątki jednego z największych drapieżników oceanów spokojnie leżały w muzealnych kolekcjach i dopiero teraz zostały dokładniej przeanalizowane.
Pomysł na nazwę pojawił się dużo wcześniej
Co ciekawe, badacze nie byli pierwszymi osobami, które zauważyły nietypowe cechy teksańskich okazów. Już pod koniec lat 60. paleontolog John Thurmond sugerował, że mogą należeć do osobnego gatunku. Nieoficjalnie używał nawet określenia oznaczającego „morskiego tyrana”.
Nowa nazwa — Tylosaurus rex — jest częściowo nawiązaniem do tamtej wcześniejszej koncepcji. Naukowcy przyznają, że inspiracja pojawiła się przypadkiem podczas przeglądania dawnych materiałów i notatek.
Sama nazwa szybko zwróciła uwagę także poza środowiskiem paleontologicznym. Skrót „T. rex” od razu przywołuje skojarzenia z najbardziej znanym drapieżnikiem lądowym kredy, choć tym razem chodzi o zwierzę żyjące w oceanach.
Kredowe oceany nadal potrafią zaskakiwać
Mozazaury należały do największych drapieżników swoich czasów i przez miliony lat dominowały w pradawnych morzach. Odkrycia podobnych gatunków pokazują, jak wiele materiału wciąż znajduje się w muzeach i kolekcjach, często opisanych jeszcze według starszych klasyfikacji.
W ostatnich latach podobne sytuacje zdarzały się już wielokrotnie. Niekiedy nowe gatunki odkrywane są nie podczas wykopalisk, ale właśnie podczas ponownego przeglądania znanych wcześniej skamieniałości.
źródło: Museum of Nature and Science
Magazyn BlueLife
Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj naszą dalszą pracę.
Inwestuj w wolne media, które szanują Twoją prywatność.



