Głębokie partie oceanu rzadko odsłaniają swoje oblicze. To przestrzeń pozbawiona światła, gdzie życie toczy się w zwolnionym tempie, a każdy ruch ma znaczenie. Właśnie tam pojawiają się organizmy, które bardziej przypominają zjawisko niż klasyczne zwierzę.
Jednym z nich jest Enypniastes — strzykwa, która nie wpisuje się w schemat dna morskiego. Zamiast pełzać, unosi się i przemieszcza w toni, wykorzystując ruch wody i własne pulsujące ciało. Przyjrzyjmy się jej bliżej.
To nie „potwór” — to strzykwa
Enypniastes należy do grupy szkarłupni, czyli tej samej co rozgwiazdy i jeżowce. Miękka, półprzezroczysta, wygląda niepozornie — dopóki się nie poruszy.
Nie pełza, a pływa
Większość strzykw powoli sunie po dnie. Enypniastes robi coś innego — unosi się i „leci” nad dnem, pulsując ciałem. W praktyce oznacza to większą swobodę przemieszczania się w poszukiwaniu pokarmu.

Bardziej ruch niż kształt
Jej ciało jest tak delikatne i przejrzyste, że czasem trudno określić, gdzie się zaczyna i kończy. To jeden z tych organizmów, które ogląda się bardziej „w ruchu” niż w bezruchu.
Żyje tam, gdzie kończy się światło
Spotykana na głębokościach:
ok. 500–6000 m, najczęściej: 1000–4000 m. To strefa ciszy, zimna i ciemności.

Pływa nad dnem, ale posila się na dole
Unosi się, przemieszcza, a gdy znajdzie odpowiednie miejsce — opada. Wtedy rozkłada macki i zaczyna żerować w osadzie.

Pożywia się „morskim śniegiem”, opadającym z wyższych warstw oceanu.
To drobne cząstki organiczne opadające z wyższych warstw oceanu. W głębinach to podstawowe źródło energii. Bez tego „śniegu” życie na takich głębokościach praktycznie by nie istniało.

Żyje tam, gdzie kończy się światło
Najczęściej obserwowana przez pojazdy ROV podczas badań głębin. Nagrania pojawiają się sporadycznie — dlatego każde przyciąga uwagę.

Nie jedyna, ale wyjątkowa
Istnieją inne pływające strzykwy, ale Enypniastes wyróżnia się wyglądem i sposobem ruchu. To jeden z tych organizmów, które pokazują, jak bardzo życie w oceanie potrafi odbiegać od naszych wyobrażeń.
Nagrania takie jak to pozwalają zajrzeć w miejsca, do których człowiek praktycznie nie ma dostępu. Nie ma tu spektakularnych scen ani gwałtownych ruchów — jest cisza, powolność i precyzja.
I właśnie w tym tkwi ich siła.
źródło: NOAA
Magazyn BlueLife
Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj naszą dalszą pracę.
Inwestuj w wolne media, które szanują Twoją prywatność.



