W samym sercu Pacyfiku, gdzie potężne prądy splatają w jedną całość ślady działalności człowieka, powstał obszar niemal nieodłącznie związany z nazwą Wielka Pacyficzna Plama Śmieci. To miejsce od dawna jest symbolem problemu zanieczyszczenia oceanów plastikiem. Zamiast wyłącznie pustkowia i martwego krajobrazu śmieci, naukowcy napotkali tam zaskakujący i pulsujący życiem ekosystem, który rzuca zupełnie nowe światło na wpływ obecności plastiku w wodach planety.
Wbrew stereotypowi, Plama nie przypomina dryfującej góry odpadów. To gęsta zawiesina setek milionów plastikowych drobin i fragmentów, uwięzionych na przestrzeni ponad 1,6 mln km² oceanu, rozdartej między rejonami niedaleko wybrzeża Kalifornii i Japonii. Prądy oceaniczne tworzą wiry, które koncentrują odpady — zarówno te większe, jak boje czy liny, jak i mikroplastik. Przeciętna wielkość wyławianych fragmentów przekracza 0,15 metra długości.
Jak zwierzęta przybrzeżne trafiają w sam środek oceanu?
Przez długi czas sądzono, że faunie przybrzeżnej grozi szybka śmierć poza znajomą strefą wybrzeża, gdzie łańcuchy pokarmowe i warunki egzystencji są zupełnie inne niż w otwartej toni. Okazuje się jednak, że plastik stał się wyjątkowo trwałym środkiem transportu. „Rafting” na dryfujących przedmiotach, w tym plastikowych szczątkach, umożliwia osiedlanie się nawet bardzo wrażliwym gatunkom. W 2018 i 2019 roku badacze podróżowali z załogą The Ocean Cleanup, aby zebrać ponad 100 plastikowych fragmentów różnego pochodzenia.
Organizmy, których nikt się nie spodziewał

Zespół badawczy po powrocie na ląd skrupulatnie analizował każdy z plastikowych fragmentów. Życie istniało na ponad 94% badanych szczątków. Obok typowych pelagicznych wędrowców odkryto gatunki przybrzeżne na 70% z nich, co jest naukowym przełomem. Na licznych fragmentach oba typy zwierząt dzieliły tę samą przestrzeń, tworząc wyjątkowo złożone miniaturowe ekosystemy.
Obok dorosłych osobników także młodociane formy i samice bogate w jaja. To jasny dowód, że zwierzęta nie tylko przetrwały podróż, ale zdołały rozmnażać się i rozwijać własne społeczności na środku oceanu. Szczególnie powszechne były gatunki rozmnażające się bezpłciowo, które przez całe życie pozostają przytwierdzone do podłoża.
Zróżnicowanie biologiczne i porównanie z innymi katastrofami
Łącznie na zbadanych szczątkach odnaleziono 484 organizmy z 46 gatunków należących do 6 grup — w tym mszywioły, obunogi, ukwiały, gąbki, robaki i ślimaki. Paradoksalnie, więcej zwierząt pochodziło z ekosystemów przybrzeżnych niż z głębin oceanu. Zauważono jednak, że bioróżnorodność była niższa niż po kataklizmie w Tōhoku w 2011 roku, kiedy reliktowe tratwy dotarły aż do Ameryki. Gatunki takie jak mięczaki niemal znikły z Plamy, podczas gdy inne, np. ukwiały, były zadziwiająco liczne.
Dlaczego ta plama zmienia losy ekosystemów?
Badania sugerują, że Plama Śmieci może być nieoczekiwanym inkubatorem nowych społeczności morskich. Naukowcy komentują: „Plastisfera może teraz zapewnić niezwykłe nowe możliwości gatunkom przybrzeżnym, aby rozprzestrzeniły się na otwartym oceanie i stały się trwałym elementem społeczności pelagicznej”.
Na powierzchni oceanu o powierzchni przekraczającej 1 600 000 km² unoszą się miliony cząsteczek tworzyw sztucznych. Okazuje się, że plastik nie tylko szkodzi — paradoksalnie stał się bazą dla miniaturowych społeczności zwierząt, które potrafią się tam rozmnażać i rozwijać. Najnowsze badania pokazują, jak bardzo świat przyrody potrafi wykorzystać nawet najgorsze skutki ludzkiej działalności — choć sytuacja ta rodzi także nowe pytania o przyszłość oceanów i globalną bioróżnorodność.
Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie Nature Ecology & Evolution .



