Około 300 metrów od dzisiejszego brzegu Jezioro Bracciano, na głębokości 11 metrów, spoczywa neolityczna osada La Marmotta. Drewniane domy, palisady, czółna i – co najbardziej niezwykłe – kompletne łuki, zachowały się tu w stanie, który archeolodzy rzadko mają okazję oglądać. Beztlenowe osady jeziora zakonserwowały materię organiczną, jakby ktoś celowo zamknął ją w kapsule czasu.
Dla współczesnego podróżnika Bracciano to miejsce spokojne, niemal pocztówkowe. Turkusowa woda, zalesione wzgórza Lacjum i sylwetka średniowiecznego zamku nad brzegiem. Trudno uwierzyć, że pod łodziami żeglarzy i kajakarzy kryje się jedna z najważniejszych historii wczesnej Europy rolniczej.
Wioska pod wodą
La Marmotta była zamieszkana między 5635 a 5230 rokiem p.n.e. Jej mieszkańcy budowali drewniane domy tuż przy linii brzegowej. Z czasem poziom wody się podniósł, a osada została zalana. Paradoksalnie to właśnie katastrofa sprawiła, że przetrwała.
Podczas podwodnych wykopalisk odkryto co najmniej 35 łuków, a także wiosła, czółna i narzędzia rolnicze. W Europie kompletne neolityczne łuki należą do rzadkości – zwykle znajdujemy jedynie fragmenty. Tutaj zachowały się całe egzemplarze, pozwalające odczytać technikę, wybór surowca i sposób myślenia ich twórców.

Nowe badania opublikowane w Journal of Archaeological Science: Reports przynoszą zaskakujące wnioski. Wbrew utrwalonemu przekonaniu neolityczne łuki nie musiały być wykonywane z cisu – drewna uznawanego za idealne do tej funkcji.
W La Marmotta cis w ogóle nie występuje.
Las jako warsztat
Analiza 19 najlepiej zachowanych łuków wykazała, że powstały z sześciu różnych gatunków drzew: grabu, kaliny lantany, olchy, derenia, jesionu i dębu ostrolistnego. To mieszanka typowa dla śródziemnomorskiego lasu mieszanego.
Każdy z tych gatunków ma inne właściwości. Grab jest gęsty i odporny na ściskanie, jesion sprężysty, dereń twardy i giętki. Żaden nie dorównuje cisowi w idealnym połączeniu elastyczności i wytrzymałości, ale wszystkie mieszczą się w zakresie funkcjonalnym.
To sugeruje coś istotnego: mieszkańcy osady nie szukali „najlepszego” drewna w odległych regionach. Pracowali z tym, co rosło wokół jeziora. Dostosowywali projekt łuku do właściwości konkretnego materiału.
Była to technologia zakorzeniona w krajobrazie.
Rolnicy, którzy nie przestali polować
Neolit często kojarzymy z przejściem do rolnictwa i hodowli. Jednak znaleziska z La Marmotta pokazują, że łowiectwo nadal odgrywało ważną rolę. Na stanowisku odkryto setki grotów strzał z krzemienia i obsydianu, wiele z nich nosi ślady uderzeń i pozostałości żywic klejowych.
Łuk nie był symbolem – był narzędziem przetrwania.
Społeczność nad jeziorem łączyła uprawę roli, rybołówstwo i polowanie w jeden spójny system. Te same gatunki drzew wykorzystywano do budowy domów, wioseł i broni. Las nie był zapleczem – był partnerem.
Podróż w głąb czasu
Dziś Bracciano przyciąga żeglarzy, nurków i miłośników spokojnych akwenów. Woda jest czysta, otoczenie chronione, a silniki spalinowe mają ograniczony dostęp, by zachować ekosystem jeziora. To miejsce, gdzie natura i historia wciąż się przenikają.
Patrząc na spokojną taflę jeziora, łatwo zapomnieć, że pod nią znajduje się świat sprzed rolnictwa przemysłowego, sprzed metalu, sprzed miast.
źródło: Journal of Archaeological Science: Reports, Volume 70, April 2026. doi.org/10.1016/j.jasrep.2026.105609
Magazyn BlueLife
Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj naszą dalszą pracę.
Inwestuj w wolne media, które szanują Twoją prywatność.






