Na odległej, piaszczystej wyspie na północnym Atlantyku archeolodzy natrafili na niezwykłe znalezisko. Fragmenty drewnianego statku, które przez ponad dwa stulecia ukrywały się pod wydmami, mogą należeć do zaginionego slupa Swift – jednostki, która rozbiła się podczas sztormu w 1812 roku.
Odkrycia dokonano na Sable Island National Park Reserve, miejscu znanym w historii żeglugi jako „Cmentarzysko Atlantyku”. Od końca XVI wieku u wybrzeży tej wąskiej wyspy zatonęło ponad 350 statków. Badania prowadzone przez archeologów z Parks Canada pozwoliły powiązać konkretny wrak z dokładnie udokumentowanym wydarzeniem historycznym sprzed ponad dwóch stuleci.
Burza odsłoniła tajemnicę sprzed dwóch stuleci
Pierwszy fragment wraku odkryto w lutym 2024 roku po zimowym sztormie. Pracownicy monitorujący stanowiska archeologiczne na wyspie zauważyli niewielki element wystający z piasku na North Beach.
Wśród znalezisk znajdował się fragment miedzianego poszycia z charakterystycznym symbolem broad arrow – oznaczeniem własności brytyjskiej marynarki wojennej. Dodatkowo na metalowej części widniał stempel Admiralicji z datą 1810 i miejscem produkcji w Portsmouth, jednym z najważniejszych portów Wielkiej Brytanii.
Odkrycie to natychmiast przyciągnęło uwagę archeologów. Jak wyjaśnia archeolog lądowa Rebecca Dunham:
„Każda obserwacja może być znacząca. Gdy zaczęły pojawiać się kolejne dowody, zaplanowaliśmy pełne badania archeologiczne tego miejsca”.
Trzy statki zaginione jednego dnia
Historyczne dokumenty wskazały, że 27 września 1812 roku u wybrzeży Sable Island doszło do dramatycznej katastrofy morskiej. Trzy statki płynące w konwoju z Bermudów do Nowej Fundlandii wpadły na rozległe mielizny otaczające wyspę i zostały rozbite podczas gwałtownego sztormu.
Wśród jednostek, które uległy katastrofie, znajdowały się:
-
fregata HMS Barbadoes należąca do Royal Navy
-
szkuner Emeline
-
slup Swift
Statki płynęły w niewielkim konwoju z Bermudów w kierunku Nowej Fundlandii. Eskortująca je fregata HMS Barbadoes była okrętem wojennym uzbrojonym w 28 dział. Według relacji historycznych na jej pokładzie znajdował się również ładunek srebra przeznaczony na wypłatę żołdu dla brytyjskich marynarzy.
Podczas rejsu okręt brał udział w działaniach wojennych związanych z konfliktem między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi. Załodze udało się nawet przechwycić amerykański statek i wziąć jego marynarzy do niewoli. Niedługo później konwój napotkał jednak jedną z najbardziej zdradliwych przeszkód na północnym Atlantyku.
W nocy statki zostały zepchnięte przez sztorm na rozciągające się wokół wyspy mielizny. W krótkim czasie wszystkie trzy jednostki osiadły na piasku i zostały poważnie uszkodzone przez fale.

Mimo dramatycznych okoliczności większość załóg przeżyła katastrofę. Rozbitkowie utknęli jednak na bezludnej wyspie, gdzie przez około dwa tygodnie czekali na ratunek. Pomoc nadeszła dopiero wtedy, gdy jeden z towarzyszących statków konwoju zdołał dotrzeć do Halifax w Nova Scotia i zaalarmować władze. Stamtąd wysłano jednostki ratunkowe, które ewakuowały marynarzy z wyspy.

Zbyt mały na okręt wojenny
Kiedy w XXI wieku archeolodzy natrafili na fragmenty wraku wystające z piasku na północnej plaży wyspy, początkowo przypuszczali, że mogą to być pozostałości dużej fregaty HMS Barbadoes.
Hipoteza ta wydawała się logiczna. W 2024 roku badacze znaleźli bowiem fragment miedzianego poszycia z charakterystycznym symbolem broad arrow – znakiem własności stosowanym przez brytyjską marynarkę wojenną. Na metalowym elemencie widniał również stempel Admiralicji z datą 1810 i oznaczeniem portu w Portsmouth.
Odkrycie to wskazywało na powiązanie z okrętem Royal Navy, który w tym okresie przechodził remont w Portsmouth. Jedynym znanym brytyjskim okrętem wojennym, który rozbił się w tej części wyspy, był właśnie HMS Barbadoes.
Jednak podczas kolejnej ekspedycji w maju 2025 roku archeolodzy z Parks Canada odsłonili znacznie większy fragment konstrukcji statku. Analiza rozmiarów konstrukcji szybko wzbudziła wątpliwości.
Odsłonięty fragment pokładu był po prostu zbyt mały, aby mógł należeć do ponad 40-metrowej fregaty wojennej. Zamiast masywnej konstrukcji typowej dla okrętów Royal Navy badacze zobaczyli znacznie lżejszą strukturę.
Przełom przyniosły badania drewna. Analiza laboratoryjna wykazała, że elementy kadłuba wykonano z cedru bermudzkiego – niezwykle trwałego gatunku drewna powszechnie wykorzystywanego w XVIII i XIX wieku do budowy niewielkich jednostek na Bermudach.
Ta informacja skierowała uwagę archeologów na inny statek z konwoju.
Wydmy, które ukrywają historię
Badania na Sable Island są wyjątkowo trudne. Wyspa składa się niemal wyłącznie z luźnego piasku, który nieustannie zmienia kształt pod wpływem wiatru i fal. Fragmenty wraków mogą być zasypane przez dekady, a następnie odsłonięte podczas jednego sztormu.
Mimo to zespół zdołał odsłonić duży fragment konstrukcji statku, dokładnie go zmierzyć, narysować w skali oraz zarejestrować przy użyciu dronów i systemów satelitarnych.

Wyspa, która wciąż odsłania swoje tajemnice
Rozciągająca się na około 44 kilometry piaszczysta wyspa Sable Island od stuleci budziła strach wśród żeglarzy. Ukryte mielizny, gęste mgły i silne prądy morskie sprawiały, że statki często wpadały tam w pułapkę.
Dlatego miejsce to zyskało ponurą reputację jednego z najbardziej niebezpiecznych punktów na szlakach żeglugowych północnego Atlantyku.
Jeśli badacze potwierdzą, że odkryty wrak to rzeczywiście Swift, będzie to jedno z nielicznych stanowisk na wyspie, które można jednoznacznie powiązać z konkretną katastrofą morską sprzed ponad dwóch stuleci.
A to oznacza, że ruchome piaski Sable Island wciąż mogą skrywać kolejne rozdziały historii żeglugi.

Wrak znów zniknął pod piaskiem
Po zakończeniu dokumentacji archeolodzy podjęli nietypową decyzję – ponownie zasypali wrak. Warstwa piasku chroni drewno przed dostępem tlenu, który przyspiesza rozkład materiału i korozję metalu.
Dzięki temu pozostałości statku mogą przetrwać w dobrym stanie jeszcze przez wiele lat.
Źródło: Materiały i zdjęcia udostępnione przez Parks Canada – Sable Island National Park Reserve (parks.canada.ca)
Magazyn BlueLife
Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj naszą dalszą pracę.
Inwestuj w wolne media, które szanują Twoją prywatność.



