Najnowsze informacje - nurkowanie, podróże, fotografia podwodna i sporty wodne

Wrak sprzed 4700 lat u wybrzeży Turcji. Czy Kekova zmieni historię żeglugi?

230

Na dnie Morza Śródziemnego, w pobliżu tureckiej wyspy Kekova, archeolodzy badają pozostałości statku, który mógł zatonąć niemal pięć tysięcy lat temu. Jego drewniany kadłub nie przetrwał, ale zachowany ładunek ceramiczny otwiera niezwykły rozdział w historii dawnego handlu. Jeśli datowanie znaleziska zostanie potwierdzone, Kekova może okazać się starsza od słynnego wraku Dokos, przez lata uznawanego za jedno z najstarszych świadectw żeglugi handlowej.

Statek, po którym pozostał ładunek

U południowych wybrzeży Turcji, w rejonie wyspy Kekova, dno Morza Śródziemnego kryje ślady podróży, która zakończyła się tysiące lat temu. Nie ma tu drewnianych burt, masztu ani konstrukcji pozwalającej odtworzyć wygląd jednostki. Są za to naczynia ceramiczne — pozostałość ładunku, który najprawdopodobniej nigdy nie dotarł do miejsca przeznaczenia.

Dla archeologów podwodnych takie skupisko przedmiotów bywa równie wymowne jak zachowany kadłub. Układ zabytków, ich kształty i pochodzenie mogą powiedzieć wiele o statku, którego drewno dawno uległo rozkładowi. W przypadku Kekova znaczenie ma jednak coś jeszcze: wiek ceramiki wskazuje, że jednostka mogła przemierzać Morze Śródziemne już w trzecim tysiącleciu przed naszą erą.

Stanowisko rozpoznano w 2024 roku podczas badań prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Akdeniz. W kolejnych sezonach wydobyto dwa naczynia przeznaczone do szczegółowych analiz, a w 2026 roku rozpoczęto wykopaliska pod nadzorem tureckiego Ministerstwa Kultury i Turystyki. Pracami naukowymi kieruje archeolog podwodny Hakan Öniz.

Dopiero tegoroczne doniesienia zwróciły na znalezisko uwagę międzynarodowych mediów. Powód jest zrozumiały: według przedstawionego datowania ceramika może liczyć od 4400 do 4700 lat. To stawia Kekova wśród najstarszych znanych stanowisk wrakowych i każe ponownie przyjrzeć się historii morskiej wymiany handlowej.

Wrak sprzed 4700 lat u wybrzeży Turcji. Czy Kekova zmieni historię żeglugi?

Ceramika zamiast kadłuba

Z wrakami kojarzą się zwykle drewniane szkielety statków, zachowane burty lub przedmioty wydobywane z wnętrza jednostki. W Kekova obraz jest inny. Na morskim dnie pozostało skupisko ceramicznych pojemników, z których część przetrwała w dobrym stanie, a inne zachowały się we fragmentach.

To właśnie one są dziś najważniejszymi świadkami dawnego rejsu.

Naczynia różnią się formą, sposobem wykonania i właściwościami surowca. Niektóre przypominają pojemniki używane we wschodniej części Morza Śródziemnego do transportu produktów rolnych. Ich kształty i detale pozwalają badaczom szukać podobieństw do ceramiki odkrywanej na stanowiskach w Lewancie.

W pobliżu znaleziono również trzy kamienne kotwice. Dwie mają po trzy otwory, trzecia jeden. Mogły należeć do statku, którego ładunek spoczywa na dnie, ale nie jest to przesądzone. Autorzy wstępnego raportu naukowego zwracają uwagę, że kotwice odkryto w różnych odległościach od stanowiska i nie udało się dotąd ustalić ich bezpośredniego związku z jednostką.

Nie zachowała się też rozpoznana konstrukcja kadłuba. Nie wiemy więc, jak wyglądał statek, jaką miał długość ani w jaki sposób rozmieszczono na nim towary.

W archeologii podwodnej brak takich elementów nie przekreśla wartości odkrycia. Ogranicza jednak zakres możliwych wniosków. Kekova pozwala badać ślady dawnego transportu morskiego, choć sam statek pozostaje w znacznej mierze nieznany.

Podróż sprzed niemal pięciu tysięcy lat

Największe zainteresowanie wzbudza wiek naczyń. Według informacji przekazanych przez tureckie Ministerstwo Kultury i Turystyki pochodzą one sprzed około 4400–4700 lat, co odpowiada w przybliżeniu okresowi od 2700 do 2400 roku p.n.e.

To czasy, gdy na Bliskim Wschodzie i we wschodniej części Morza Śródziemnego rozwijały się ośrodki handlowe, a transport morski łączył społeczności oddzielone znacznymi odległościami.

Datowanie stanowiska nie opiera się jednak na zachowanym fragmencie drewnianej jednostki. Punktem wyjścia jest ceramika: jej forma, sposób wykonania i podobieństwa do zabytków pochodzących z innych, lepiej rozpoznanych stanowisk.

Takie porównania są podstawowym narzędziem archeologii, lecz mają swoje ograniczenia. Naczynie mogło powstać wcześniej, niż trafiło na statek. Mogło być też użytkowane przez dłuższy czas. Dlatego datowanie ładunku nie jest automatycznie dokładną datą zatonięcia.

W przypadku Kekova nie przedstawiono dotąd potwierdzonego bezpośredniego datowania laboratoryjnego kadłuba. Podawany wiek należy więc rozumieć jako aktualną interpretację archeologiczną, a nie ustalony z dokładnością do konkretnego roku moment katastrofy.

Nie zmniejsza to znaczenia znaleziska. Nawet przy zachowaniu takiej ostrożności jego chronologia jest niezwykle wczesna.

Ślady handlu między Lewantem a Anatolią

Historia tego statku może zaczynać się daleko od miejsca, w którym zakończył podróż.

Według informacji przekazanych przez tureckie ministerstwo analizy gliny wskazują, że część naczyń mogła powstać w warsztatach położonych w dolinie Jordanu. Podobne wyroby znane są również ze stanowisk archeologicznych w innych częściach wschodniego basenu Morza Śródziemnego.

Jeżeli interpretacja pochodzenia ceramiki się potwierdzi, znalezisko będzie kolejnym świadectwem kontaktów handlowych między Lewantem a wybrzeżami Anatolii.

Badacze rozważają możliwość, że statek płynął w kierunku zachodnim, być może do jednego z portów Morza Egejskiego. Wśród potencjalnych kierunków wymienia się Kretę i rejon Troi.

Na razie nie sposób jednak odtworzyć całej trasy. Pochodzenie naczynia nie musi być tożsame z portem, w którym załadowano je na statek. Towary mogły przechodzić przez ręce kolejnych kupców, zanim znalazły się na pokładzie.

Właśnie dlatego badania ceramiki mają tak duże znaczenie. Pozwalają śledzić powiązania między odległymi regionami, nawet jeśli nie znamy nazw portów ani ludzi uczestniczących w wymianie.

Naczynie, które stawia nowe pytania

Wśród zabytków z Kekova szczególną uwagę przyciąga pojemnik z dziewięcioma znakami i dwoma otworami w korpusie.

Jego nietypowa konstrukcja skłoniła badaczy do rozważenia funkcji innej niż zwykłe przechowywanie lub przewóz towarów. Jedna z hipotez zakłada, że naczynie mogło służyć do przetwarzania mleka, być może przy wytwarzaniu masła lub sera.

Byłby to interesujący ślad codziennych praktyk związanych z żywnością w epoce brązu. Nie wiadomo jednak, czy przedmiot był używany na statku, stanowił część ładunku, czy trafił na pokład z zupełnie innego powodu.

W medialnych relacjach pojawiły się sugestie, że żeglarze mogli przewozić żywe zwierzęta i wykorzystywać ich mleko podczas podróży. To możliwy scenariusz, ale nie znajduje jeszcze wystarczającego potwierdzenia w dostępnych wynikach badań.

O funkcji naczynia mogłyby powiedzieć więcej analizy pozostałości organicznych, śladów użytkowania oraz jego dokładnego kontekstu archeologicznego.

Na razie pozostaje ono jednym z najbardziej intrygujących przedmiotów wydobytych z tego stanowiska — nie dlatego, że znamy jego przeznaczenie, lecz dlatego, że nadal próbujemy je ustalić.

Dokos. Wrak, który przez lata wyznaczał granicę

Aby zrozumieć, dlaczego Kekova wzbudza tak duże zainteresowanie, trzeba przenieść się na drugą stronę Morza Egejskiego, w okolice greckiej wyspy Dokos.

W 1975 roku amerykański badacz Peter Throckmorton odkrył tam na głębokości około 20 metrów skupisko prehistorycznych naczyń ceramicznych. Znalezisko okazało się jednym z najważniejszych stanowisk archeologii podwodnej związanych z początkami żeglugi handlowej.

Systematyczne badania rozpoczęto pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku. Archeolodzy wydobyli setki przedmiotów, przede wszystkim ceramikę charakterystyczną dla wczesnej epoki brązu.

Podobnie jak w Kekova, drewniany kadłub statku nie przetrwał. Zachowany zespół zabytków pozwolił jednak rozpoznać stanowisko jako pozostałość dawnego transportu morskiego.

Dokos - najstarszy wrak statku rzuca światło na wczesny handel morski
Dokos – podwodne badania archeologiczne wraku statku u wybrzeży Grecji. Nurkowie dokumentują pozostałości stanowiska, na którym odkryto ślady żeglugi i handlu morskiego z wczesnej epoki brązu, datowane na III tysiąclecie p.n.e.

Dokos przez wiele lat zajmował szczególne miejsce w historii archeologii. Często przedstawiano go jako najstarszy znany wrak statku, a jego odkrycie stało się ważnym punktem odniesienia dla badań nad żeglugą w trzecim tysiącleciu przed naszą erą.

W popularnych opracowaniach można spotkać szeroki przedział datowania od 2700 do 2200 roku p.n.e. Grecki Instytut Podwodnych Badań Archeologicznych wiąże jednak ceramiczny ładunek Dokos z końcową fazą okresu wczesnohelladzkiego II, około 2200 roku p.n.e.

Ta różnica ma zasadnicze znaczenie, gdy próbujemy zestawić greckie stanowisko z odkryciem u wybrzeży Turcji.

Dokos – najstarszy wrak statku rzuca światło na wczesny handel morski

Czy Kekova jest starsza od Dokos?

Jeżeli przyjmiemy datowanie ceramiki z Kekova na około 2700–2400 p.n.e. oraz bardziej szczegółowe datowanie ładunku Dokos na około 2200 p.n.e., tureckie stanowisko może być starsze o kilkaset lat.

To wystarczający powód, aby potraktować odkrycie poważnie. Nie wystarcza jednak do bezwarunkowego ogłoszenia nowego najstarszego wraku świata.

Dokos jest stanowiskiem znanym od dziesięcioleci i badanym w ramach wieloletnich prac archeologicznych. Kekova dopiero stopniowo odsłania swoją historię. Wstępny raport naukowy przedstawia pierwsze wyniki, ale nie zamyka dyskusji o chronologii i charakterze znaleziska.

Istotna pozostaje także sama definicja wraku. W obu przypadkach archeolodzy badają przede wszystkim pozostałości ładunku. Nie dysponują kompletnie zachowanymi jednostkami, których konstrukcję można byłoby bezpośrednio datować i porównywać.

Dlatego pytanie o pierwszeństwo jest bardziej złożone, niż sugerują nagłówki. Trzeba uwzględnić nie tylko wiek zabytków, lecz także ich związek z konkretnym statkiem, dokładność datowania i stopień rozpoznania stanowiska.

Na obecnym etapie Kekova ma mocne argumenty, by znaleźć się wśród najstarszych znanych stanowisk wrakowych. Czy ostatecznie zajmie pierwsze miejsce, pokażą dalsze badania.

Znaczenie większe niż rekord

W historii archeologii morskiej łatwo skupić uwagę na rekordach: najstarszym wraku, najgłębiej położonym stanowisku czy największym ładunku. Takie porównania działają na wyobraźnię, ale nie zawsze oddają rzeczywistą wartość odkrycia.

Kekova jest interesująca przede wszystkim dlatego, że pozwala zajrzeć w świat żeglugi sprzed niemal pięciu tysięcy lat.

Naczynia spoczywające na dnie mogą dostarczyć informacji o miejscach produkcji towarów, kierunkach ich przemieszczania i kontaktach między społecznościami, które nie pozostawiły po sobie szczegółowych zapisów morskich podróży.

Badania pokazują również, jak wiele można odczytać ze stanowiska, na którym nie zachowała się konstrukcja statku. Każdy fragment ceramiki, jego położenie i relacja z pozostałymi zabytkami tworzą część większej układanki.

Nie wiemy, skąd dokładnie wypłynęła jednostka z Kekova, dokąd zmierzała ani co doprowadziło do jej zatonięcia. Nie znamy ludzi, którzy podróżowali na jej pokładzie.

Pozostał po nich ładunek — materialny ślad morskiej podróży, której zakończenie znamy, choć niemal wszystko inne pozostaje tajemnicą.

I być może właśnie w tym tkwi największa wartość odkrycia. Nie w samym wieku wraku, lecz w możliwości odtworzenia choćby fragmentu historii żeglugi, która zaczęła się na długo przed powstaniem znanych nam morskich imperiów.

Źródło: Tureckie Ministerstwo Kultury i Turystyki (Türkiye Cumhuriyeti Kültür ve Turizm Bakanlığı).

- Advertisement -